Kolorowa nieporadna

Listopad 15, 2011 § 2 Komentarze

Nietrudno było przewidzieć, że po wydarzeniach 11.11.11 organizatorzy Kolorowej Niepodległej zostaną zepchnięci do głębokiego dołu (jak głębokiego, świadczy ilość oświadczeń i polemik na stronie Krytyki Politycznej); specyfika polskich mediów to nic nowego – kult dwugłosu, żenujący warsztat, pozorowanie debaty przy nastawieniu na interpretację z wszystkowiedzącej pozycji, ignorowanie funkcji informacyjnej (osobliwie przede wszystkim przez całodobowe informacyjne stacje) i wreszcie – ignorowanie niewygodnych dla przekazu faktów. Gości od relacji telewizyjnych zmiażdżył Wiesław Godzic, ale jego głos był odosobniony. W takiej złej poetyce w oczywisty sposób przebije się histeria, powiedzmy, „Rzepy” i filipiki jej publicystów, a nie próby rzeczowych omówień (swoją drogą, „Rzepa” pod Wróblewskim jest jeszcze gorsza, niż pod Lisickim, miszmasz fanatyzmu z otwartym już ignorowaniem standardów rzetelnego dziennikarstwa jest nie do zniesienia).

Więc mamy Radio Erewań, a szkoda. I Kolorową nieporadną, nie potrafiącą dostrzec własnych błędów, wikłającą się w skazane na mordobicie polemiki i glosy do polemik, sięgającą bez przekonania po głośne nazwiska. Dwa spośród tych błędów wydają się najpoważniejsze, pierwszym – i najoczywistszym – jest bezmyślna afiliacja z antifą. Organizowanie w tym samym czasie wiecu Kolorowa Niepodległa (deklaracja non-violence) i nastawionej na konfrontację fizycznej blokady zdezorientowało nawet życzliwych inicjatywie zwolenników; wyobrażam sobie współpracę z antifą chroniącą uczestników wiecu i nastawioną wyłącznie na samoobronę, ale nawet taki udział antysystemowej w końcu siły, wybitnie skonfliktowanej z policją, byłby dla sprawy ryzykowny. We Wrocławiu w pikiecie antyfaszystowskiej wzięło udział 150 osób przeciwko 2 tys. kibiców WKS i NOP-owcom; antify nie było, kibice atakowali policję ale i tak w mediach wyszło kiepsko. Rozumiem, że to błędne koło (bez antify udział w wiecu jest niebezpieczny – zwłaszcza na etapie rozchodzenia się uczestników), ale da się z niego wyjść choćby otwierając się zdecydowanie na mainstream, organizując imprezę większą, mniej upolitycznioną, z jasnym, pozytywnym komunikatem. W licytacji na „zwykłych ludzi biorących udział” Kolorowa raczej z faszystami nie wygrała.

Drugi błąd, równie poważny, to udział w debacie z ludźmi, którzy w debacie nie powinni zabierać głosu, legitymizowanie organizatorów Marszu jako pełnoprawnych uczestników dyskusji, foka aprobaty dla ONR i MW w mediach. Skoro się konsekwentnie uważa te organizacje za faszystowskie i okłamujące opinię publiczną co do swoich rzeczywistych intencji, to się z reprezentującymi je ludźmi po prostu nie rozmawia. I ciężko się potem skarżyć na wymuszany przez media dwugłos, skoro dało się w nim równoprawny głos.

No i lubię Lintona Kwesi Johnsona, ale słowa tej piosenki powinno się interpretować z rozwagą

Reklamy

Człowiek z zasadami

Marzec 5, 2011 § Dodaj komentarz

thx ^jubal